strach

Martwimy się

Posted on Posted in Uncategorized

…należę do tych, którzy się ciągle martwią. Tę skłonność przypisuję mojemu pełnemu chaosu dzieciństwu. Moja matka była alkoholiczką, a ojciec cierpiał na psychozę. Choć kochałem moich rodziców, muszę przyznać, że nie dali mi żadnego poczucia bezpieczeństwa. Czasami myślę, że to cud, że udało mi się przetrwać. /Edward M. Hallowell/

Każdego z nas prędzej czy później dopada jakaś mała chandra czy nawet różne przejawy „czarnowidztwa”. Problem się zaczyna wtedy, kiedy zamartwianie staje się stanem permanentnym. Kiedy nasz umysł, skupiony na ciągłych zmartwieniach, nie daje nam szansy na odprężenie, w związku z czym nasz układ nerwowy pozostaje w nieustannej gotowości do działania wytwarzając olbrzymie ilości negatywnej w takim wypadku adrenaliny.

Martwieniu bardzo często towarzyszy nasze zastanawianie się nad rozmaitymi pytaniami rozpoczynającymi się od słów: „A co będzie jeżeli…?”. Kwestii, która nie ma na celu rozpatrzenie optymalnych wariantów poradzenia sobie z dostrzeganymi problemami, ale które skupiają się na gorzkim przemyśliwaniu kolejnych, bezsprzecznie pewnych wersji naszych kolejnych upadków. Myślimy sobie, jak pewna znana postać z dobranocki dla dzieci: „Nie, to się na pewno nie uda”. I co gorsza, rzeczywiście z reguły nam nie wychodzi. Istotnym problemem w tego typu sposobie myślenia jest to, że najczęściej źródło naszych zmartwień lokujemy gdzieś na zewnątrz siebie. Uważamy, że to różni „oni” są temu winni. Że to wszystko skutek wyjątkowego pecha, który został wpisany w nasze życie. Że nigdy i pod żadnym pozorem nic w naszym  życiu się nie zmieni. A jeśli nawet się zmienia i jest w gruncie rzeczy naprawdę przyzwoicie, to i tak wielu z nas zdaje sobie doskonale sprawę, że ten cały błogostan, w którym się znajdujemy, to najlepszy dowód na to, że bezsprzecznie zaraz stanie się coś naprawdę okropnego.

Istnieje wiele sposobów radzenia sobie z negatywnym obrazem samego siebie. Po pierwsze warto ćwiczyć pozytywny dialog wewnętrzny. Kiedy pojawi się negatywna myśl, możemy zacząć liczyć do dziesięciu. Możemy przypomnieć sobie słowa piosenki, zanucić ją. Warto postarać się skupić na czymś pozytywnym- czymś co lubimy, albo czymś co było jakimś naszym pozytywnym doświadczeniem. Edward Hallowell, nauczyciel w Harvard Medical School i jednocześnie uznany ekspert zajmujący się problematyką niepokoju i stresu uważa, że wystarczy około minuty, by przerwać tok toksycznego zniechęcenia, które zmusza nas do podejmowania negatywnych rozwiązań oraz pogrąża nas w czarnym widzeniu siebie i swoich możliwości. Kiedy więc nas dopada owo czarnowidztwo, starajmy się za wszelką cenę zająć czymś innym. Z początku na pewno będzie trudno, ale z czasem stanie się to dla nas naprawdę łatwe. Potwierdzeniem wygranej będzie fakt, kiedy na sytuację zwątpienia zaczniemy reagować myśleniem typu: „Spróbuję, najwyżej mi nie wyjdzie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *