02.10

Sens działań

Posted on Posted in Uncategorized

Żyjemy pod silną presją przekonania, że warunkiem jakiegokolwiek sukcesu jest wykonanie ciężkiej pracy. Przykładem liczne wypowiedzi sportowców, artystów czy innych ludzi sukcesu, którzy niemal zawsze zapytani o to jak doszli do osiągniętych wyników, zwykle, że na dany efekt musieli po prostu ciężko zapracować. W efekcie i nam wydaje się, że podstawą osiągnięcia jakichkolwiek celów jest zawsze wykonanie ciężkiej pracy. Katujemy się rozmaitymi zadaniami, później dręczymy się, że angażowaliśmy się w zbyt małym stopniu i na koniec toniemy po naporem wyrzutów sumienia i zupełnie irracjonalnego poczucia winy, że znowu nie uzyskaliśmy tego, na czym nam tak bardzo zależało.

Warto w takim przypadku przypatrzyć się naszemu zaangażowaniu. Czy robiliśmy coś, by osiągnąć sukces, czy robiliśmy to, żeby po prostu coś robić. To prawda, że dużo łatwiej jest realizować swoje zamiary, kiedy jest się osobą aktywną. Kiedy angażujemy się w różne, niekiedy pozornie nic nie przynoszące działania. Kiedy robimy więcej i w większym spektrum rozmaitych aktywności niż inni. Dodatkowa praca i zaangażowanie mają jednak tylko wtedy sens, kiedy zbliżają nas do założonego celu. Nie wtedy, kiedy zbliżają nas co najwyżej do końca dnia, weekendu czy urlopu. Nadaktywność wielu osób przypomina historię o niezwykle zaangażowanym i dość entuzjastycznie nastawionym do swojej roboty pracowniku budowlanym, który zapytany dlaczego biega po budowie z pustą taczką, odkrzykuje w biegu „Tyle roboty, że aż nie było czasu załadować”. Czy nasza aktywność nie przypomina niekiedy bieganiny z pustą taczką.

Klasycznym przykładem takiej postawy bywa osoba, która musi pomagać. Ktoś, kto wykonuje mnóstwo rzeczy ponieważ wydaje mu się, że inni tego od niego oczekują. Interesuje się tym co robią drudzy, wyjaśnia jak robić lepiej a nierzadko sam wykonuje za nich ich robotę. Najbardziej charakterystycznym przykładem tego typu są liczne Matki Polki, które nie potrafią zrozumieć, że ich dzieci niczego się nie nauczą, jeśli same nie spróbują. Najpierw więc poprawiają wszystkie wykonywane przez nich czynności związane z gotowaniem czy sprzątaniem, a z czasem i niekiedy wręcz do końca życia przygotowują swoim coraz starszym dzieciom i ich rodzinom kolejne wigilie, imieniny czy inne przyjęcia- nie mówiąc o całych godzinach spędzonych przy telefonie w celu ustalenia wszystkich życiowych szczegółów własnych oraz dziecka.

Kolejny typ to osoba, która zgadza się wykonywać pracę, której nie potrafi. Jest naprawdę bardzo zaangażowana, robi co może i -ponieważ nie może zbyt wiele- ponosi kolejną porażkę. Źle zidentyfikowane, bądź celowo obarczane pracą zdecydowania poniżej czy powyżej jej osobistych zasobów, w gruncie rzeczy marnotrawi czas na realizację zadań, które inni zrobiliby o wiele szybciej.

Pewne cechy poprzednich dwóch grup kumulują w sobie osoby, które muszą wzbudzać zazdrość i uznanie innych. To ludzie, którzy niezwykle dbają oswój wizerunek. Godzinami zastanawiają się nad tym, jak się ubrać, jak się zachować i co powiedzieć tym, z którymi się spotykają, co takiego zrobić, by otrzymać kolejny komunikat na temat swojej szczególnej wartości. Dzięki internetowi coraz więcej tego typu osób spotykamy na rozmaitych forach czy grupach społecznościowych zajmujących się realizacją podobnych projektów. Dla kilku słów pochwały czy akceptacji, gotowi są zrobić wszystko- oddać swoje walory, pracować za innych, zrezygnować ze spraw, które rzeczywiście mogłyby im przynieść splendor. Także tych, które umożliwiłby im realizację swoich zamierzeń.

Tymczasem by w pełni spełnić swoje marzenia, musimy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla nas ważniejsze- to jak dostrzegają nas inni, czy to, jak postrzegamy sami siebie i jak się z tym co widzimy czujemy. Jeśli ważniejsi są inni, to pewnie będziemy mieli kłopot z pełnym spełnieniem naszych zamierzeń. Choć nasza aktywność może rzecz jasna służyć innym. Ważne jednak, żeby to była nasza aktywność!

Kolejny warunek to łączenie tego, co robimy z tym, co lubimy robić. Teoretycznie praca na rzecz realizacji własnych planów zawsze łączy się z tym, co nam się podoba, niemniej bywa, że robimy nie to co lubimy, ale to co powinniśmy, czy wręcz to, co musimy.

Ostatni element, to bieżące potwierdzenie sensu. Codzienna refleksja nad tym, co robimy i co w związku z tym udało nam się dokonać. Potwierdzanie nie tylko sensu naszego działania, ale również wyciąganie optymalnych wniosków- czego się nauczyłem o sobie, na ile bardziej poznałem cel, do którego zmierzam, w jakim stopniu będę mógł lepiej korzystać z dostępnych zasobów. Warto od czasu do czasu przeprowadzić samemu ze sobą taki rachunek sumienia. Pozwala on i lepiej poznać miejsce, w którym się aktualni znajdujemy, i bardziej precyzyjnie zaplanować kolejne formy aktywności, i unikać na przyszłość działań czy osób, które niczemu nie służą. Pozwala też powiedzieć samemu sobie „Dziękuję. Naprawdę sobie radzisz. Bez dwóch zdań- doszedłeś rzeczywiście bardzo daleko!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *